Na całej Malcie jaskiń jest sporo. Od tych bardziej dostępnych po te, do których nikt myślący racjonalnie nie będzie się wspinał. Oczywiście, nasuwa się pytanie: jak dawni rezydenci się do nich dostawali? Używali sznurów, lin? Przecież nie drabiny… My postanowiliśmy odwiedzić kilka bardziej dostępnych, zlokalizowanych w Mellieha. Zapraszamy do lektury!
Jaskinie przy Mellieha Cross
Dojście do jaskiń (tych zlokalizowanych w pobliżu krzyża, bo te poszły „na pierwszy ogień”) jest łatwe. Od Triq il-Wied kierujemy się w stronę Mellieha Cross. Prowadzi tamtędy bardzo ładna polna droga. Im bliżej jaskiń, tym droga zmienia się w coraz bardziej zarośniętą ścieżkę, jednak wciąż jest do przejścia. Bezpiecznie można się dostać do kilku wykutych w skalnej ścianie wnętrz.



O samych jaskiniach wiadomo niewiele. Najprawdopodobniej zamieszkane były od czasów neolitu. Niektóre posiadały swoich rezydentów aż do lat trzydziestych XIX wieku. Wtedy to brytyjski rząd kolonialny zmusił ich do osiedlenia się w sąsiednich wioskach.
Jaskinie zachowały się we w miarę względnym stanie, choć daje się zauważyć fakt, że powoli zostają przejęte przez naturę. Można rozpoznać kilka większych pomieszczeń, z których część połączona jest korytarzami. W ścianach znajdują się świetliki. Czego można pozazdrościć dawnym mieszkańcom? Z pewnością pięknego widoku rozciągającego się na zatokę.



W związku z intensywnym zagospodarowywaniem tej części Malty, podjęto kroki mające na celu ochronę tych miejsc. Zgodnie z notą prawną klif i jaskinie w głębi lądu uzyskały status ochrony ekologicznej i archeologicznej w ramach nadzwyczajnego nakazu konserwacji w 1999 roku. Zostały one sklasyfikowane jako miejsce o wartości archeologicznej i wyłączone z planu zagospodarowania terenu.
Jaskinia Għar u Casa, Mellieha
To chyba najciekawsza z jaskiń zlokalizowanych w Mellieha. Sama nazwa oznacza nic innego, jak „mieszkanie w jaskini”. To połączenie słowa Għar oznaczającego „jaskinię” w języku maltańskim i Casa, czyli „dom” w języku włoskim. Niektórzy dopatrują się tu również humorystycznego nawiązania do słowa għarukaża, oznaczającego coś haniebnego. Dlaczego? Przecież dawniej wszyscy mieszkali w jaskiniach… No właśnie, dużo dawniej, w czasach troglodytów owszem. W przypadku tej jaskini zadziwia fakt, że… Għar u Casa najprawdopodobniej była zamieszkiwana jeszcze około 30 lat temu!
Jaskinia rzuca się w oczy podczas zjazdu serpentyną z centrum Mellieha w kierunku Ghadira Bay. Tuż zakrętem spotykamy schody, które prowadzą nas do góry. W pewnym momencie trzeba zboczyć z kamiennych schodów i pójść dalej ścieżką. Ta jest porośnięta chaszczami, warto zatem założyć długie spodnie, by nie zostać najzwyczajniej w świecie pokłutym. My wybraliśmy się tam w marcu, w niektórych miejscam zatem musieliśmy przejść przez błoto o niezbyt przyjemnym zapachu – ewidentnie zalegało w cieniu drzew już dość długo.
W końcu dochodzimy do bramy. Ta jest otwarta. Wystarczy pchnąć nieco drzwi, by znaleźć się na terenie jaskini. Jeszcze kilka schodów i oczom naszym ukazuje się jaskinia – dom.



Pierwszy otwór wejściowy prowadzi do pomieszczenia, które niegdyś było toaletą. Zaskakuje deska klozetowa położona na otworze wykutym w skale. Ewidentnie ktoś zamieszkiwał to miejsce jeszcze niedawno!
Kolejne wejście prowadzi do pomieszczeń służących jako przestrzeń mieszkalna – pokoje, kuchnia. Nie są one małe, a otwory okienne gwarantują piękny widok na kościół oraz dolinę. W największym z pomieszczeń nie mogło zabraknąć również miejsca na ołtarzyk, co oznacza, że mieszkała tu osoba religijna.
Jeden z otworów prowadzi na niewielki balkon z balustradą. Dla bezpieczeństwa nie stawaliśmy jednak w tym miejscu.



Kto mieszkał w tej jaskini? Ciężko znaleźć jakieś historyczne (a może nawet nie takie historyczne, ponieważ rozmawiamy o okresie kilku dziesięcioleci wstecz) i wiarygodne wzmianki. Z materiałów, do jakich udało mi się dokopać wynika, że w jaskini mieszkał jegomość o imieniu Evarist. W wyniku załamania nerwowego i choroby psychicznej przeniósł się z mieszkania w Mellieha do swojej pustelni. Ponoć wciąż żyje, jednak przebywa obecnie w domu opieki.
A może Wy znacie więcej faktów? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Podobne wpisy
Ggantija i Santa Verna – ukryte historie prehistorycznego Gozo
Odkrywając Sofię – co warto zobaczyć w stolicy Bułgarii?
Rejs: Ateny – Rodos – Kusadasi – Santorini