Bieszczady

No i pojechaliśmy 🙂 Tym razem w Bieszczady. Nasze, polskie. Dlaczego akurat Bieszczady? Bo stamtąd pochodził mój Dziadek, bo mam tam rodzinę, której nie widziałam od wieków. Bo Bieszczady wydawały się być takie… dzikie, prawie wolne od wszechobecnej komercji. Kojarzyły mi się z niewysokimi górami porośniętymi z każdej strony lasami, z chatkami z drewna, studniami z wodą, rwącymi górskimi potoczkami pełnymi pstrągów i biegających boso dzieci. Taki mniej więcej obraz utrwalił się w mojej głowie z czasów dzieciństwa, kiedy byłam tam po raz ostatni. Też biegałam boso po strumykach, a mama biegała za mną strasząc pasem, bo „przecież mogę pokaleczyć sobie stopy” 🙂 Ciocia nosiła wodę do kąpieli ze studni, a na środku kuchni w drewnianej chatce stała wielka balia, w której kąpały się wszystkie dzieci po kolei po całym dniu wesołego dokazywania na łące.

Co z tego obrazu zostało w Bieszczadach do dzisiaj? Szczerze mówiąc… niewiele… Ale po kolei 🙂

Nasz plan był taki: stacjonujemy w Solinie. Głównie z u wagi na Rodziców, którzy dzielnie mieli towarzyszyć nam podczas tej wyprawy. Rodzice nie są przyzwyczajeni do „tułaczki” i poszukiwania hoteliku z ulicy czy chociażby przemieszczania się codziennie z plecakiem. A Solina wydawała się dość dobrą bazą wypadową do wędrówek, drewniany domek w dobrej cenie (980 zł/tydzień/4 osoby) kusił, więc klamka zapadła.

Domki Czarny Kot Chalets osobiście bardzo polecam 🙂 Czyste, schludne, z tarasu widać zaporę, na wyposażeniu nawet grill:)

Taki oto widok mieliśmy po podejściu parę minut do góry:

Solina, Bieszczady

Bardzo ciekawą ofertę apartamentów, pokoi oraz domków na wynajem w Bieszczadach znajdziecie również na ClickWeek.pl:


Plan zwiedzania

Nasz plan zwiedzania (uwzględniający możliwości spacerowe Rodziców) obejmował takie oto atrakcje:

  • Solina i okolice
  • Bieszczadzka Kolejka Majdan – Balnica
  • Zdobycie Tarnicy
  • Spacer po jednej z połonin
  • bieszczadzkie cerkwie

Pierwszy dzień w Bieszczadach powitał nas deszczem. Nie zepsuło nam to jednak nastroju, a że pierwszy dzień mieliśmy w sumie przeznaczony na zwiedzanie Soliny, to już zupełnie machnęliśmy ręką, ubraliśmy wielkie kaptury i wyruszyliśmy w drogę.

Oprócz deszczu przywitały nas wszechobecne stragany z różnego rodzaju bibelotami w europejskich cenach…

Solina, Bieszczady

Na straganach w Bieszczadach spodziewałam się raczej serów (były, owszem, na jednym stoisku), drewnianych bieszczadzkich rękodzieł, może wyrobów pszczelarskich… a tu zaoferowano mi torby i torebeczki, kubeczki, magnesy na lodówkę (te akurat lubię), koszulki i.. o zgrozo! poduszki do samolotu!

Dla mnie minus 1 punkt dla Bieszczad, chociaż tłumaczyłam to sobie tym, że Solina jest akurat bardzo turystycznym regionem, więc może dlatego komercja górą!

Dalej już było trochę lepiej 🙂

Skoro pierwsze wrażenia za nami, to może w kilku punktach, co warto (moim skromnym zdaniem) zobaczyć w Bieszczadach i okolicach:

1. Zapora wodna w Solinie oraz Jezioro Solińskie

Zapora o największej w Polsce pojemności wybudowana na przepięknym Jeziorze Solińskim. Jezioro, wraz z malowniczymi zatoczkami i rekreacyjnymi miasteczkami (Solina, Polańczyk) usytuowanymi u jego brzegów, mogą stanowić atrakcyjną bazę wypadową nawet dla rodzin z dziećmi.

Zapora w Solinie:

Zapora w Solinie
Solina, Bieszczady

 

Jezioro Solińskie od strony Polańczyka (jak dla mnie miejscowość ciekawsza niż Solina, ładne zatoczki, atrakcje u wybrzeża: kajaki, łodeczki, jachty, plaże):

Polańczyk, Bieszczady
Polańczyk, Bieszczady

 

Polecam około 40-minutowy rejs statkiem (akurat my wypływaliśmy z Soliny) po jeziorze. Cena 18 zł/osobę. Zdjęcia nieciekawe, gdyż padał deszcz, więc uznaliśmy to po prostu za najlepszą rozrywkę na niepogodę. Jednak przy fajnej pogodzie może to być ciekawa opcja poznawcza jeziora.

Solina, Bieszczady
Solina, Bieszczady

 

2. Bieszczadzka Kolejka Leśna

Przejażdżka bieszczadzką ciuchcią to atrakcja zwłaszcza dla rodzin z dziećmi lub dla osób, które chciałyby zobaczyć kawałek Bieszczad, ale ich możliwości „spacerowe” są ograniczone. Chociaż i dla niejednego dorosłego, silnego człowieka może być to nie lada frajda.

Bieszczadzka Kolejka Leśna

Ciuchcia z drewnianymi wagonikami kursuje na dwóch trasach: Majdan – Balnica (9 km) oraz Majdan – Przysłup (11 km).

Szczegółowe rozkłady jazdy oraz aktualny cennik na stronie: http://kolejka.bieszczady.pl

My wybraliśmy trasę do Balnicy, ponieważ uchodzi ona za mniej komercyjną, a trasa biegnie przez lasy. Czas przejazdu to około 45 minut (Przysłup ponad godzinę), czyli ciuchcia się wlecze, dzięki czemu możemy swobodnie podziwiać okolicę i robić zdjęcia.

Bieszczadzka Kolejka Leśna
Bieszczadzka Kolejka Leśna

 

Na stacji docelowej postój około 30 minut. W Balnicy nic ciekawego nie ma, ale zadbano o to, aby turysta mógł wydać trochę grosza, kusząc zapachami z grilla 🙂 My skusiliśmy się na domowy bigosik i pajdę chleba ze smalcem i kiszonym ogórem! Mniam!

Bieszczadzka Kolejka Leśna

Czy warto? Michał stwierdził, że nic ciekawego, a mi się podobało. Za to rodzice byli zachwyceni, może dlatego, że nigdy nie jeździli zabytkowym pociągiem w takiej scenerii i jedyne pociągi, z jakimi dotychczas mieli do czynienia to stukające po torach PKP 😀

Bilet Majdan – Balnica – Majdan kosztuje 21 zł.

3. Tarnica

Tarnica to najwyższy szczyt w Bieszczadach po stronie polskiej (1346 m n.p.m.). Bardzo chcieliśmy go zdobyć, bo jak to być w Bieszczadach i  na najwyższy szczyt nie wejść? 🙂 Obawialiśmy się jednak o możliwości techniczne Rodziców. Pogoda jednak zapowiadała się piękna, nigdzie się nam nie spieszyło, więc doszliśmy do wniosku, że powoli, spacerkiem, na pewno się uda. Tym bardziej, że podana wysokość to n.p.m., a start jest w Wołosatem, które samo w sobie leży dość wysoko (724 m n.p.m.). Oczywiście trasa nie wiedzie po linii prostej, ale różnica wysokości wskazuje na to, że nie należy spodziewać się nie wiadomo jak stromej wspinaczki.

Długość trasy z Wołosatego na szczyt Tarnicy wynosi około 4 km i szacunkowy czas jej pokonania to około 2 godzin. My założyliśmy około 3,5.

Bieszczady, mapa

Samo Wołosate, co warto nadmienić, jest najbardziej wysuniętą na południe osadą polską. Pamiętam dość mgliście, że jako kilkuletnie dziecko byłam tam z Rodzicami, Babcią i Dziadkiem. Dziadek chciał zobaczyć te prawdziwe Bieszczady i wioskę w środku pustkowia. Wtedy były może ze dwa domy i drewniana karczma. Teraz było ich nieco więcej, domy już nie były drewniane, do tego dość duży parking i kilka bazarkowych sklepików. Tuż za Wołosatem potawiono jednak zakaz ruchu, pomimo że polna droga ciągnie się dalej. Tam już zaczyna się teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Tak samo, kiedy zbaczamy na szlak wiodący na Tarnicę. Tu obowiązuje zakaz ruchu pojazdów, a za wstęp trzeba zapłacić 7 zł. Generalnie, gdziekolwiek, przy wejściu na teren Parku Narodowego trzeba zapłacić 6 – 7 zł.

Początkowo trasa biegnie prawie równo, przez łąki.

Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady

 

Później zaczyna być bardziej stromo. Ale nie spodziewajmy się pionowych ścian i pokonywania trasy miejscami na czworaka. Aby ułatwić turystom życie zbudowano nawet coś, co w założeniu ma przypominać schody, a gdzieniegdzie postawiono nawet drewniane poręcze.

Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady

 

Moim zdaniem ujmuje to sporo „dzikości” Bieszczadom, które w tym momencie zaczynają przypominać tak turystyczny region jak Tatry, ale ponoć miało to pomóc w ochronie obszaru Parku Narodowego. Napotykaliśmy bowiem tabliczki informujące nas, że zanim powstała owa ścieżka, obszar wydeptania terenu wynosił nawet 30 metrów szerokości. No więc, jeśli ma to pomóc w ochronie lasów, to niech będzie 🙂

Po pokonaniu obszaru leśnego wyszliśmy na połoninę, a stamtąd roztaczał się już cudowny dla oczu widok!

Tarnica, Bieszczady

Wprawdzie do szczytu mięliśmy jeszcze kawałek, ale im wyżej, tym lepiej się szło, ponieważ otaczająca nas zieleń stanowiła istny raj dla oczu!

Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady

 

Na szczycie wieje, warto więc, pomimo ładnej pogody zaopatrzyć się w jakąś bluzę. W schronisku na Połoninie Wetlińskiej (o połoninie rozpisałam się w kolejnym punkcie) termometr pokazywał 14 stopni, podczas gdy na dole było 10 stopni więcej.

Na szczycie Tarnicy stoi krzyż upamiętniający zdobycie góry przez naszego Papieża, wówczas jeszcze ks. Karola Wojtyły w 1953 roku.

Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady

  

P.S. Trasa na szczyt wraz z emerytowanymi rodzicami zajęła nam niespełna 4 godziny 🙂 Niestety, po tej wędrówce mój Tato odmówił dalszych wędrówek po szczytach, więc na kolejną wycieczkę wybraliśmy się sami. Chcieliśmy koniecznie zdobyć jedną z Połonin. Wybór padł na Wetlińską. Jeśli ktoś z Was był na Caryńskiej, chętnie poczytam, więc proszę o komentarze z odnośnikami do Waszych blogów lub relacji na forach.

4. Połonina Wetlińska

Zależało nam na zdobyciu kolejnego wierzchołka – tym razem miał to być Smerek (1222 m n.p.m.). Planowaliśmy szczyt zdobyć wyruszając z miejscowości o tej samej nazwie (miejscowość Smerek znajduje się na wysokości 644 m n.p.m.). W miejscowości poradzono nam jednak, by spacer rozpocząć w Wetlinie, skąd prowadzi krótszy szlak. Nie, żebyśmy bali się długiej wędrówki, jednak przykro nam było zostawiać Rodziców na cały dzień samych, a i tak nasz plan wędrówki obejmował kilkanaście kilometrów.

Ostatecznie nasz plan wyglądał tak:

Wetlina (633 m n.p.m.) – Przełęcz Orłowicza (1099 m n.p.m.) – Smerek (1222 m n.p.m.) – powrót na Przełęcz Orłowicza (nasza trasa biegnie od Orłowicza na prawo przez Połoninę, aby zdobyć Smerek należy się cofnąć w lewo około 20 minut, po czym wrócić na obrany wcześniej szlak) – schronisko PTTK na Połoninie Wetlińskiej, nazywane również Chatką Puchatka (1228 m n.p.m.) – Przełęcz Wyżna (872 m n.p.m.) – Wetlina (633 m n.p.m.). Łącznie około 16 km.

Połonina Wetlińska, mapa, Bieszczady

Sama Wetlina to dość malownicza miejscowość. Jeśli ktoś podróżuje z plecakiem, zmieniając miejsce noclegowe każdego dnia, polecam jako miejsce noclegowe.

Wetlina, Bieszczady

Można tam spotkać taki oto sklep, który zwrócił moją uwagę tym, że przypominał mi taki SAM z czasów PRLu 😀

Wetlina, Bieszczady

Ale wróćmy do wędrówki…

Początkowo trasa przypominała tę na Tarnicę – ot, spacer po łąkach.

Połonina Wetlińska, Bieszczady

Później las z wyznaczonymi ścieżkami…

Połonina Wetlińska, Bieszczady
Połonina Wetlińska, Bieszczady

 

No i wyłania się Połonina…

Połonina Wetlińska, Bieszczady

Widoki już zaczynają być cudowne.

Połonina Wetlińska, Bieszczady

Po nieco ponad godzinie docieramy do Przełęczy Orłowicza. Dalej kierujemy się w lewo na Smerek.

Połonina Wetlińska, Bieszczady

Na szczycie góry znajduje się również metalowy krzyż, ten jednak upamiętnia smutne wydarzenie, jakim było zabicie turysty przez piorun.

Połonina Wetlińska, Bieszczady

Kolejnym naszym punktem jest schronisko PTTK na Połoninie Wetlińskiej, nazywane również Chatką Puchatka. W założeniu trasa z przełęczy Orłowicza powinna trwać około 2 godzin.

Trasa biegnie szczytami gór. Widoki są nie do opisania!

Cudne, niby podobne do tych z Tarnicy, a jednak inne. Ba, nawet ten sam widok zdawał się być rożny w zależności od tego, jak mocno za chmurami było słońce, które górskie zbocze w danym momencie oświetlało… dla mnie była to po prostu magia, swoisty spektakl przygotowany przez naturę.

Połonina Wetlińska, Bieszczady
Połonina Wetlińska, Bieszczady

 

Połonina Wetlińska, Bieszczady
Połonina Wetlińska, Bieszczady

 

Po około 2 godzinach wędrówki wyłoniła się zza szczytu Chatka Puchatka.

Połonina Wetlińska, Bieszczady
Połonina Wetlińska, Bieszczady

  

Schronisko jest o tyle interesujące, że funkcjonuje bez wody i prądu. Można tam przenocować w koedukacyjnej sali, na materacach, taszcząc ze sobą własny śpiwór. Nocleg kosztuje 25 zł.

Połonina Wetlińska, Bieszczady
Połonina Wetlińska, Bieszczady

  

Ze schroniska udaliśmy się już dość stromym szlakiem w dół w kierunku miejscowości Przełęcz Wyżna, z której biegnie główna droga do Wetliny.

Połonina Wetlińska, Bieszczady

Do samej Wetliny dreptaliśmy prawie 6 km drogą asfaltową, jednak i tak było ciekawie. Podczas naszej wędrówki nie spotkaliśmy ani wilka, ani niedźwiedzia, natomiast widzieliśmy ślady pracy bobrów 🙂

Droga do Wetliny, Bieszczady

No i w Wetlinie zjedliśmy najpyszniejszy, jaki kiedykolwiek jadłam, placek po bieszczadzku! Porcja tak ogromna, że mój żołądek po spałaszowaniu połowy powiedział; dość!

Wetlina, Bieszczady

5. Bieszczadzkie cerkwie

Będąc w Bieszczadach nie sposób nie odwiedzić słynnych bieszczadzkich cerkwi. Można je spotkać niemal w każdej miejscowości, jednak warto odwiedzić przynajmniej kilka.

Ciekawa jest ich różnorodność, każda wykonana jest z innego rodzaju materiału, ma inny, specyficzny kształt. I choć teraz przekształcone są na kościoły katolickie, to i tak zachwycają swoim pierwotnym wyglądem.

Według mnie, cerkwie, w porównaniu do współczesnych kościołów, zachwycają swoją prostotą. Nie są tak bogate, wypełnione przepychem, ich skromność niesie o wiele więcej bogactwa niż świątynie XXI wieku – mam na myśli bogactwo przede wszystkim duchowe. Oto kilka cerkwi, które odwiedziliśmy:

Cerkiew w Równi

Równia, Bieszczady
Równia, Bieszczady
Równia, Bieszczady

  

Cerkiew w Hoszowczyku

Hoszowczyk, Bieszczady

Cerkiew w Żłobku

Żłobek, Bieszczady

Reasumując – Bieszczady wciąż zachwycają swoim pięknem. Niestety nie są to już te Bieszczady sprzed 20 lat, nie widać mieszkańców noszących wodę ze studni do tradycyjnych, drewnianych domków. Obecne domy są murowane, woda leci z kranu, a tradycyjne piece zastąpiło centralne ogrzewanie. Wydeptane ścieżki leśne zostały zastąpione przez dobrze oznakowane szlaki turystyczne ze schodami i poręczami. Rzeki nadal jednak są pełne pstrągów, które można spałaszować w jednej z licznych knajpek.

Bieszczady

Stragany pełne są bibelotów, które mogą skutecznie zbierać kurz na półce, a ceny wędzonych serów powalają na kolana. W ogóle ceny są bardziej niż europejskie.

Cóż… świat idzie z postępem. Nikt już nie chce mieszkać w drewnianych chatkach ze słomą na dachu, bez ogrzewania i bieżącej wody. Turysta oznacza pieniądze, nawet w Bieszczadach. Nic na to nie poradzimy. Najważniejsze jednak jest to, że Park Narodowy wciąż zachwyca, jest chroniony, żyją tam różnorodne gatunki fauny i flory nie zniszczone ręką ludzką. I aby te widoki zobaczyć, warto wybrać się w Bieszczady. Takiego spektaklu, jaki zafunduje Wam natura na szczytach na pewno nie pożałujecie!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Powrót do korzeni… Czyli Bieszczady :)

Już za 2,5 tygodni, czyli 1 czerwca jedziemy w Bieszczady! Tym razem będzie bardziej rodzinnie i... sentymentalnie :) Jedziemy: ja,

Zamknij