Z cyklu: „Z przyczepą po Europie” – Aberdaron (Walia)

Aberdaron

Było wietrznie, było zimno. Zacinające w twarz miniaturowe krople deszczu zdawały się kąsać niczym niewidzialne komary, ale to nie było istotne. To miejsce było jakby… zupełnie oderwane od rzeczywistości. Może to wynik nieciekawej pogody, ale byliśmy tam niemal sami.

Czytaj cały artykuł