Spacerkiem po Gironie

Na zwiedzanie samej Girony przeznaczyliśmy jeden dzień. Zerwaliśmy się z łóżka skoro świt (no, prawie skoro świt, bo około 9:00) i wyruszyliśmy ku przygodzie.

Nie mieliśmy mapy z zaznaczonymi wszystkimi „must see”, „top 10”, ani nawet „top 5”. Stwierdziliśmy, że udajemy się po prostu na niespieszny spacer starymi uliczkami, potem na obiad, a co zobaczymy, to zobaczymy. Tak sobie myślę, że jakbym chciała zobaczyć wszystkie „must see” na świecie, to potrzebowałabym chyba dziesięciu wcieleń… Tym razem postawiliśmy na spontan i zapragnęliśmy chłonąć hiszpańską atmosferę, włóczyć się bez celu, a nie biegać jak antylopa z wywieszonym językiem od punktu A do punktu B.

obrazek

Zaparkowaliśmy pojazd i tuszyliśmy w kierunku mostku, który miał przeciąć rzekę Onyar i doprowadzić nas do starego miasta. Tu dostaliśmy przedsmak tego, z czego słynie Girona – czyli kolorowych kamieniczek u brzegu rzeki.

obrazek

Ruszyliśmy dalej. Wchodząc w wąskie, brukowane uliczki, już wiedzieliśmy, że nam się tu spodoba. Włóczenie się pomiędzy budynkami to była właśnie odskocznia, jakiej nam było trzeba. A może by zajrzeć w ten zakamarek? A może w tamten? Przecież nie zawsze trzeba biegać!

obrazek

obrazek

To, że starówka w Gironie jest niesamowita, nie muszę pisać. Każdy, kto odwiedzi to miasto, zakocha się w niej bez reszty. Czy jednak wiecie, że owa starówka jest jedną z najlepiej zachowanych w całej Hiszpanii?

Spacerując uliczkami napotykamy średniowieczne budowle oraz pozostałości rzymskie, arabskie i hebrajskie. To właśnie w otoczonej murami części zwanej Força Vella skupiają się szczytowe dzieła jej architektury. Do dziś utrzymały się nawet fragmenty fortecy wzniesionej przez Rzymian w I wieku przed naszą erą! Ogrom historii, nieprawdaż?

Girona

Dochodzimy do Katedry Najświętrzej Maryi Panny – chyba nie da się jej nie zauważyć! Przykuwa uwagę mieszanką różnych stylów architektonicznych, budowano ją bowiem przez wieki – a dokładniej od XI do XVIII wieku. W Katedrze znajduje się najszersza gotycka nawa na świecie, o długości 22 metrów.

Girona

Uwagę przykuwają również niesamowite gotyckie drzwi od strony południowej! Prawdziwy majstersztyk!

obrazek

=========


=========

Kolejno udajemy się na spacer na mury. Zresztą uliczki dalej nas same wiodą.

obrazek

To jest miejsce, w którym „zgubiliśmy się” na kilka godzin. Spacerując pomiędzy drzewami dającymi delikatny cień, wschłuchując się w świergot ptaków, wręcz straciliśmy poczucie czasu. Jednak było warto!

Girona

Tych drzew chyba najbardziej nam na Malcie brakuje, więc chłonęliśmy oczami tę soczystą zieleń pięknie komponującą się z wiekowymi budowlami.

obrazek

To potężna dawka historii, a jednocześnie tak pięknie zachowana, że aż trudno uwierzyć, iż najstarsze fragmenty zostały wzniesione w I wieku przed naszą erą!

Girona

Zdecydowanie warto zrobić sobie spacer, i to taki kilkugodzinny, aby poczuć ten klimat.

Girona

Z murów można nacieszyć oczy piękną panoramą miasta z majaczącymi w oddali Pirenejami.

obrazek

Na koniec wędrówki nie może zabraknąć spaceru po Eiffel Bridge – tak, tak, to dzieło tego architekta od wieży w Paryżu. Charakterystyczny, czerwony, a z niego mamy niesamowity widok na wspomnianą już rzekę Onyar i odbijające się w jej wodach kolorowe budynki – to taka wizytówka Girony.

obrazek

obrazek

Na pewno jest więcej miejsc, które można zobaczyć w Gironie. My mieliśmy jeden dzień i według nas – to był plan optymalny. Niespieszny, klimatyczny spacerek uwieńczony kolacją przy stoliku wystawionym na deptaku – to było właśnie to, czego pragnęliśmy. Polecam Gironę całym serduchem 🙂

P.S. A gdybym miała jeszcze tam wrócić (choć z reguły nie wraca się do tych samych miejsc), to zostałabym na jedną noc w Gironie. Po to choćby, aby spędzić leniwy wieczór w jednej z knajpek delektując się Sangrią i chłonąc klimat starego miasta po zmroku. Tym razem nie było nam to dane, ponieważ byliśmy zmotoryzowani, a trzeba było wrócić do naszej mieściny 🙂



Booking.com

Zapraszam do galerii zdjęć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Revolut
O REVOLUT ŁOPATOLOGICZNIE

Chyba każdemu z nas o ucho obiło się hasło: REVOLUT. Nic dziwnego – to chyba najprężniej rozwijająca się w ostatnich

Zamknij