... ... Sant Feliu de Guíxols – Podróżować to żyć
8 lipca, 2024

Podróżować to żyć

Mój blog o podróżowaniu.

Sant Feliu de Guíxols

Sant Feliu de Guíxols – bardzo przyjemna mieścina nad morzem. To tutaj zdecydowaliśmy się spędzić pierwszy dzień. Słodkie lenistwo, o tak!

Rankiem niespiesznie opuściliśmy hotel w poszukiwaniu przyjemnej kawiarenki, gdzie moglibyśmy podelektować się aromatem porannej kawy wypitej na świeżym powietrzu… Idąc wzdłuż uliczek natknęliśmy się na bazarek… a właściwie to ogromny bazar, gdzie można było nabyć wiele ciekawych rzeczy – od garnków i patelni, przez buty po ubrania (te dominowały). Ubrania tańsze i droższe, lepsze jakościowo i te wątpliwej jakości, markowe i te wątpliwej marki 🙂

Nas zakupy interesowały średnio, więc ostatecznie udaliśmy się na wspomnianą kawę. Połechtawszy nasze kubki smakowe kawką udaliśmy się nad morze. Miła promenadka, piaszczysta plaża… No, woda była zimna (jak na wrzesień), więc ostatecznie z morskiej kapieli nie skorzystaliśmy. Posiedzieliśmy chwilę wspierając duchowo surfera zmagającego się z nieposłusznym żaglem, poobserwowaliśmy ludzi… Tego nam było trzeba – słodkie lenistwo.

No, ale ostatecznie – ile można siedzieć? Postanowiliśmy sprawdzić, co kryje się za wzgórzem, za zakrętem… Ruszyliśmy na przechadzkę. To był strzał w 10! Zdecydowanie polecam każdemu leniwy spacer wzdłuż wybrzeża. Śliczne widoki, zatoczki, kaktusy…

Im dalej, tym bardziej ciekawie. Pokonywaliśmy dziesiątki schodków, spotykaliśmy na swojej drodze ludzi z plecaczkami oraz znudzone, wpatrujące się w nas mewy… a nawet śmiałków spacerujących po linie przypiętej do skalnego zbocza.

Im dalej od plaży, tym bardziej ciekawie się robiło. Zatoczki były naprawdę malownicze, fale rozbijały się z impetem o zbocza lub wystające z wody skalne szpikulce.

Cieszyliśmy oczy tym widokiem, wdychając zapach morza i lasu. Idąc tak spokojnie, bez pośpiechu, bez celu – doszliśmy niemalże do kolejnego miasteczka. Do samego miasta już nie szliśmy – wróciliśmy szosą do Sant Feliu de Guíxols w poszukiwaniu miejsca, gdzie można smacznie i niedrogo zjeść. Tak, tak, mąż głodny to mąż zły, a do tego dopuścić nie można 🙂

W Sant Feliu de Guíxols sprawdziliśmy na Tripadvisor, gdzie warto tanio i pysznie się posilić. Decyzja padła na knajpkę o niezbyt zachęcająco brzmiącej nazwie: Cerveceria Hot-Dog. Na hot-doga chęci nie mieliśmy, ale opinie wskazywały na to, że można tam zasmakować kuchni regionalnej bez konieczności brania kredytu na posiłek. Prawda! Mogę z czystym sumieniem polecić. Nasza wizyta nie skończyła się na jednym razie. Dania mięsne w cenie od 8 do 12 EUR, do tego duży wybór przystawek, czyli tapas. No i… pyszna Sangria oraz Tissana!

obrazek

Pokochaliśmy wieczory w tym miejscu, a potem wieczorne spacery po opustoszałych uliczkach Sant Feliu de Guíxols…

Zdecydowanie polecamy to miejsce każdemu, kto ląduje w Gironie i ma zamiar zwiedzić również jej okolice.

A propos samej Girony… to był plan na kolejny dzień właśnie!

=================================

Szukasz przyjemnego lokum?

hotele