Zobacz wszystkie wpisy z serii: Od Mediolanu po Sycylię >>
Nie wiem, jak to się złożyło, że na ten wpis zawsze brakowało mi czasu. Bo praca, bo kolejny wyjazd… A powinnam „popełnić” ten artykuł tuż po powrocie. No cóż, teraz doczekał się swojej kolejki, a ja – dzięki temu – cofam się wspomnieniami do roku 2017.
To była podróż, którą odbyliśmy z moimi Teściami, a Michała Rodzicami. Oni zawsze marzyli o Włoszech. Stwierdziliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie objazdówka.
Skrupulatnie opracowaliśmy plan wyprawy… chyba do żadnej podróży nie przygotowywaliśmy się tak starannie! No bo przecież jak nam się coś w drodze posypie, to sobie poradzimy – nie pierwszy raz zresztą, ale Rodziców nie chcieliśmy narażać na niepotrzebny stres. Jak się później okazało, nawet najbardziej skrupulatnie przygotowywane plany potrafią wziąć w łeb, i to na starcie… Ale po kolei.
Plan naszej podróży miał wyglądać tak: 20 października spotykamy się w Mediolanie (my przylatujemy z Malty, Rodzice kilka godzin po nas lądują z Wrocławia).
Nasza podróż miała trwać 10 dni i zakończyć się na Sycylii z przelotem na Maltę. Trasa: Bergamo – jezioro Garda – Wenecja – Rimini – San Marino – Rzym – Sorrento – Scilla – Sycylia i zdobycie Etny.

Czy udało się nam zrealizować plan i co stanęło nam na drodze? Śledźcie bloga, bo seria wpisów startuje 🙂
Zobacz wszystkie wpisy z serii: Od Mediolanu po Sycylię >>
Robiliśmy podobną trasę, tylko my jeszcze zahaczyliśmy o Alberobello, żeby zobaczyć te domki trulli. Polecamy, fenomenalne miejsce!
My planujemy osobny weekend spędzić na „obcasie”. Obecnie stacjonujemy na Malcie, więc do Bari mamy bardzo fajne połączenie. Jak tylko odrobinkę się sytuacja unormuje, to ruszamy! Ale mnie zachęciliście! Aż już mnie nosi, żeby tam polecieć 🙂