Czas ruszyć w drogę!

W końcu nadchodzi taki moment w życiu, kiedy trzeba ruszyć przed siebie. Kiedy całe Twoje ciało, Twoje serce, Twoja dusza, kiedy cała/ cały TY masz już dość i wiesz, że to jest ten moment, w którym trzeba coś zmienić. Dla nas ten moment właśnie nastał…

W drogę
Czas ruszyć w drogę

Po dość długim czasie spędzonym w Anglii ruszamy przed siebie. Z perspektywy czasu patrząc, mogę stwierdzić, że i tak byliśmy tu za długo. Po czym to poznać? Po osiągnięciu fazy irytacji. Tak, irytacja to dobre słowo. Ogólnie czas spędzony w Anglii mogę podzielić na kilka faz:

  1. faza zaciekawienia – to okres poznawczy, kiedy odkrywaliśmy nową kulturę, angielskie obyczaje, kiedy próbowaliśmy nowe smaki cidrów i z niedowierzaniem patrzyliśmy na angielskie śniadania… to faza, kiedy deszcz nam nie przeszkadzał, a brak słońca nie odbijał się na naszym samopoczuciu.
  2. faza przystosowania – to okres, kiedy już liverpoolski akcent nie brzmiał dla nas jak zlepek słów o bliżej nieokreślonym znaczeniu wyrzuconych wraz ze ślinotokiem z buzi, kiedy angielskie śniadanie stało się zjadliwe, a klientka w Tesco kupująca bułki w różowej piżamie, kapciach i wałkach na głowie nie przykuwała naszej uwagi… Kiedy kolejki w pralni o 6:28 rano uznaliśmy za normalne, a o dwóch kurkach w umywalce nawet nie myśleliśmy.
  3. faza zobojętnienia – to jest najlepszy moment na opuszczenie kraju, zanim przejdzie się do kolejnej fazy. My tę fazę przegapiliśmy, bo … po prostu zobojętnieliśmy. Kiedyś myślałam, że da się żyć bez słońca, że wypisywane całe poematy na temat deszczu i chmur są mocno przesadzone, że funt ma jakąś tajemną moc. Teraz wiem, że wszystko ma swój urok, ale do czasu. My mieliśmy cel, aby tu jeszcze posiedzieć, zawsze pojawiało się to hasło: „jeszcze trochę, jeszcze popracujmy”. To hasło powtarzaliśmy jak jakąś mantrę, tracąc przy tym tę tak niezbędną człowiekowi radość życia. Tak, to był moment, aby wyjechać. Zamiast tego my przeszliśmy do fazy kolejnej…
  4. faza irytacji – wkroczenie w tę fazę to znak, że jest się w danym miejscu za długo. Zaczyna denerwować już wszystko. Brak słońca odbija się brakiem energii. Stwierdzenie, że znowu pada już nie wywołuje wzruszenia ramion, tylko wyrywającą się z ust łacińską wiązankę… Irytują nawet uśmiechnięci angielscy koledzy, bo z czego oni się tak cieszą? Czy to jest szczere, czy po prostu sztuczne i pod tą maską skrywają się prawdziwe problemy, niechęć, nieszczęście? A może to niewiara w możliwość zmiany swojego losu, którą starają się skryć pod tą całą wesołą otoczką? To i milion innych pytań kłębiących się w głowie powodowało ciągły wzrost irytacji, która w końcu osiągnęła apogeum. I powstała decyzja: do końca marca wyjedziemy!

Postanowione, wyjeżdżamy! Hurrra! Czy mamy wątpliwości? Nie! Czy będziemy tęsknić? To zależy. Zawsze pozostają wspomnienia, a po pewnym czasie człowiek pamięta przede wszystkim te piękne chwile. Spędziliśmy tutaj ponad 3 lata swojego życia, poznaliśmy wspaniałych ludzi. Mamy nadzieję, że kontakt z niektórymi z nich przetrwa próbę odległości i czasu i jeszcze nieraz będziemy mieli okazję się spotkać.

Czy Wielka Brytania naprawdę jest zła? Absolutnie nie! To piękny kraj, który kryje w sobie naprawdę wspaniałe krajobrazy, ciekawą kulturę. To miejsce, które warto zwiedzać. Sami staraliśmy się chłonąć z jej piękna jak najwięcej i zwiedzić tyle, ile się da. Zapraszam do poczytania relacji z AngliiWalii oraz cudownej Szkocji, która skradła po prostu moje serce.

Wielka Brytania to też miejsce, w którym wielu Polaków i nie tylko poszukuje pracy, gdzie wiele młodych par zarobiło na swój pierwszy samochód, a nawet dom. To w końcu miejsce, gdzie wielu naszych rodaków dom odnalazło. Tak, są i tacy, którym tu się podoba, którzy właśnie tak wymarzyli sobie życie i po prostu brak problemów finansowych, spokojny byt, praca 40 godzin w tygodniu i egzotyczne wakacje, na które stać całą rodzinę, to jest dokładnie to, czego im potrzeba.

Napisałam ten post na podstawie moich prywatnych odczuć, a wiadomo – ilu ludzi, tyle charakterów, tyle potrzeb i marzeń. Ja jestem niespokojnym duchem, którego ciągle gdzieś gna, który chce odkrywać i zdobywać.  Dlatego w żadnym wypadku nie traktujcie moich słów jako wyznacznika jakości życia na Wyspach.

A gdzie jedziemy? Ruszamy w podróż przez Europę (zarys trasy poniżej), a punktem docelowym będzie Malta.

Zrzut ekranu 2017-03-20 o 08.12.52

Tam zagrzejemy miejsce na chwilę i spróbujemy wcielić w życie nasz pomysł na szczęście. Czy nam się uda? Zobaczymy, ale jesteśmy pełni entuzjazmu! Może nie będzie łatwo, ale mamy siebie i naszą wiarę w to, że człowiek może wszystko. Nie zwycięża tylko ten, kto nie próbuje. A upadki są po to, by się podnosić i dalej próbować. Kolejny etap w życiu czas zacząć!

2 myśli na “Czas ruszyć w drogę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Po prostu blog

Tutaj będę dodawać wpisy, które nie będą tematycznie związane z jednym tylko miejscem na świecie. To po prostu moje plany,

Zamknij