Z UK NA MALTĘ – PRZYSTANEK 4: Włochy, Sycylia i Etna (marzec 2017)

Włochy potraktowaliśmy trochę „po macoszemu”. Nie, żebyśmy nie byli zachwyceni… o, co to to nie! Wręcz przeciwnie!

Włochy

Już po przekroczeniu granicy powitał nas przepiękny, górski krajobraz, a chmury rozpierzchły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Słońce figlarnie zaglądało nam do samochodu, a rozświetlone promieniami zbocza wyglądały bajecznie. Uśmiech sam zagościł na naszych twarzach.

Szwajcaria

Dlaczego więc „po macoszemu”? Otóż Rodzice mojego męża (a przede wszystkim Mama), zakochani we Włoszech, marzą o wycieczce objazdowej po „bucie”. Doszliśmy zatem do wniosku, że pomieszkując przez jakiś czas na Malcie, nie będziemy mieć daleko do krainy pizzy, makaronu, słońca i pomarańczy. Jadąc przez Włochy, planowaliśmy wstępnie punkty kolejnej, tym razem rodzinnej wycieczki.

Te plany urzeczywistnimy ostatecznie 20 października. O Włoszech zatem duuuużo więcej w kolejnych wpisach. Dzisiaj tylko kilka zdjęć z trasy:

Włochy
Włochy
Włochy
Włochy
Włochy
Włochy

Ostatnią noc przed wjazdem na Sysylię spędziliśmy w bardzo dziwnym miejscu. Niby zwykły hotel zarezerwowany „z drogi” przez Booking.com, a jednak nie taki do końca zwykły…

Reggio di Calabria

Miejscowość: Reggio di Calabria. Powitał nas Pan ubrany w szlafrok, na pierwszy rzut oka przypominający samego Hrabiego Drakulę! Ciarki przeszły mi po plecach i chyba aż za bardzo wpatrywałam się w jego szczękę jakby czekając, czy nie wyrosną mu kły, ponieważ odwrócił wzrok i łamaną angielszczyzną zaczął objaśniać warunki noclegu… Sam wystrój domu też nie wyglądał standardowo. Czułam się raczej jak w jakimś starym zamku niż w mieszkaniu w bloku.

Włochy
Włochy

Niby na plus, jakaś odmienność, ale wnętrze i jego właściciel wydawały się jakieś takie… surowe, wręcz napawające grozą.

Same pokoje były już bardziej przytulne, my (tak, dla odmiany) zostaliśmy zakwaterowani w pokoiku, który z całą pewnością do niedawna był pokojem dziecięcym…

Kolejna ważna informacja dla tych, którzy chcieliby „Hrabiego Drakulę” odwiedzić – mieszkanie znajduje się w bloku i nie jest hotelem. To mieszkanie prywatne, duże, 2-poziomowe, goście są zakwaterowywani w poszczególnych pokojach, a sam dziwny właściciel mieszka na piętrze. Ta informacja nie jest podana na stronie Booking.com. My zamierzaliśmy pozostać tam zaledwie jedną noc, więc nie miało to dla nas większego znaczenia, jeśli jednak ktoś planowałby dłuższe wakacje, może czuć pewnego rodzaju dyskomfort. Link do obiektu (dla zainteresowanych noclegiem lub po prostu ciekawskich): Vittoriano Guesthouse.

Rano, bez zbędnego ociągania się, ruszyliśmy w kierunku promu na Sycylię. Chcieliśmy dotrzeć tam jak najszybciej, aby – w miarę możliwości – zdobyć po drodze Etnę. Jeszcze tego samego dnia wieczorem mieliśmy prom na Maltę. A Etna, choć jeszcze niewidoczna, kusiła swoją bliskością…

Włochy - prom z Reggio di Calabria na Sycylię

Sycylia

Pogoda, jak na złość, nie wróżyła dobrze. Nad Sycylią gromadziły się ciemne chmury. Na pogodę niestety wpływu nie mamy, na własne samopoczucie – tak. Nie zrażaliśmy się więc wybrykami natury i pędziliśmy do przodu.

Sycylia
Sycylia

Wtem naszym oczom ukazała się Ona… Piękna, majestatyczna, zdecydowanie górowała nad krajobrazem.

Sycylia

Ruszyliśmy w Jej kierunku.

Sycylia

Etna

Mitologia głosi, że najstraszniejszy z gigantów, syn Gai – Tyfon, został pokonany przez Zeusa i przygnieciony Sycylią. Ilekroć próbuje on wydostać się, sycylijska ziemia drży, a przez krater Etny bucha ogień z paszczy potwora. Ogień ten wykorzystuje Hefajstos w swojej kuźni, gdzie z pomocą cyklopów wykuwa pioruny dla Zeusa…

Sycylia

Ruszyliśmy w Jej kierunku. Mijaliśmy po drodze wioski z opustoszałymi ulicami. Z uwagi na ostatnie wybryki Etny czuliśmy się momentami jak w jakiejś strefie skażenia, z której ewakuowali ludzi. Okiennice zaryglowane, nawet pies z kulawą nogą się nie pałętał…

Sycylia

Nieco zdezorientowani poszukiwaliśmy znaków informujących o zakazie poruszania się w tych okolicach, nic takiego jednak nie rzuciło się nam w oczy. W końcu naszym oczom ukazała się pani z pieskiem i dziecko na placu zabaw. Odetchnęliśmy głęboko i już bez obaw ruszyliśmy dalej.

Im wyżej, tym było zimniej. Krajobraz stawał się coraz bardziej wulkaniczny. Gdzieniegdzie leżał śnieg.

Sycylia
Sycylia

Dojechaliśmy do najwyższego punktu, na jaki można się dostać samochodem: Rifugio Sapienza (1909 m n.p.m). Znajduje się tam parking samochodowy, kilka sklepów z pamiątkami, restauracja i hotel. No i, co najważniejsze, kolejka linowa w kierunku szczytu.

Sycylia

Są dwie opcje, aby dostać się wyżej.

Pierwsza, zalecana przez amatorów bezpiecznego podróżowania, to kolejka linowa do wysokości 2500 m n.p.m. (koszt 30 EUR), a dalej jeep – do wysokości około 2900 m n.p.m. (koszt 24 EUR). To dosyć wysoko, zważywszy na to, że szczyt wulkanu wznosi się na wysokość 3350 m n.p.m. Do tego dochodzi obowiązkowe opłacenie przewodnika, no i całość ostatecznie kosztuje 63 EUR.

Sycylia

Druga opcja, to wdrapanie się samodzielnie. Metoda ta ma tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Pył wulkaniczny potrafi być sypki, nogi się zapadają, ponoć przesuwając się o 1 metr do przodu, można po kolejnym kroku zjechać kilka metrów do tyłu. Ponadto jak zawieje wiatr, traci się widoczność.

Sycylia
Sycylia

Z uwagi na warunki pogodowe, opcja szaleńczej wspinaczki odpadła całkowicie w naszym przypadku. Kolejka kusiła… No bo przecież skoro tu jesteśmy… Jednak momentalnie spadł deszcz, widoczność zrobiła się prawie żadna… Zwyciężył zdrowy rozsądek. No bo jaki był sens wydawania 63 EUR na głowę tylko po to, by zobaczyć… nic? A właściwie mgłę?

Sycylia
Sycylia

Z poczuciem niespełnienia zjechaliśmy w dół. Jednak wrócimy tu jeszcze! I prawdopodobnie wdrapiemy się o własnych siłach, w końcu z Malty nie mamy daleko! Etno, przybędziemy!

Sycylia

Smutni, ale zmotywowani do kolejnej podróży, dojechaliśmy do promu.

Sycylia

Witaj Malto! Jesteśmy w naszym nowym domu!


Może Cię zainteresuje:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Z UK NA MALTĘ – PRZYSTANEK 3: San Marino

W pamięci miałam obraz wędrówki po wzgórzu Monte Titano wraz z moja klasą z liceum :) Tak, tak, byłam kiedyś

Zamknij