Matera to zdecydowanie jedno z ciekawszych miejsc, jakie odwiedziliśmy – miasto skrywa jednak w swych murach niechlubną historię. Obecnie wpisane na listę UNESCO, jeszcze w połowie XX wieku było skupiskiem brudu i chorób… było dowodem na to, że ludzie w tamtych czasach wciąż mogli żyć zapomnieni przez świat. Ale po kolei…



Sasso Caveoso i Sasso Barisano
Matera dzieli się w zasadzie na dwie dzielnice: Sasso Caveoso, czyli tę starszą oraz Sasso Barisano – nieco bardziej nowoczesną. Historia kręci się wokół tej starszej dzielnicy, gdzie mieszkańcy jeszcze do połowy XX wieku mieszkali w wykutych w skale grotach. Według historyków Matera to jedno z najstarszych, nieprzerwanie zamieszkałych miast świata oraz spektakularny przykład osadnictwa jaskiniowego w Europie.
Hańba XX wieku?
I nie mówimy tutaj o nowocześnie urządzonych izdebkach. Ówczesna ludność Matery prowadziła wręcz życie jaskiniowców – bez prądu i bieżącej wody, niejednokrotnie dzieląc pomieszczenia ze zwierzętami. Wiele jaskiń nie miało okien, a ze światem zewnętrznym łączył je tylko otwór na drzwi. Tak egzystowały całe rodziny. Nic dziwnego, że w tych spartańskich warunkach szerzyły się choroby, często zakaźne. Ponoć w latach 30-tych XX wieku w ten sposób żyło około 20 tysięcy ludzi. Dzieci umierały w brudzie, wycieńczone chorobami. Głód, wszy, malaria… Istotnie, życie mogło przypominać tu piekło.



W ten rejon Włoch prawie nikt się nie zapuszczał. I pewnie mieszkańcy żyliby tak jeszcze przez długi czas, zapomnnieni przez świat, gdyby nie książka włoskiego pisarza Carlo Levi „Chrystus zatrzymał się w Eboli”. Pisarz napomknął o ludziach żyjących w jaskiniach, dzięki czemu skierował oczy świata, a – przede wszystkim rządu – na ten rejon. W roku 1954 rozpoczęła się akcja przesiedleńcza. Mieszkańcom zaoferowano mieszkania socjalne, wybudowane na obrzeżach miasta. Ludzie jednak… nie chcieli opuszczać swoich domostw. W społeczeństwie potworzyły się silne więzi. Tam sąsiedzi byli dla siebie jak rodzina. Tam całe grupy żyły wspólnie, jednocząc się ze sobą. Dlatego też proces przesiedlania przebiegał długo i mozolnie. Część mieszkańców wracała. Ba, nawet do dnia dzisiejszego spotkać można ludzi mieszkających w jaskiniach…
Opuszczone jaskinie przez długi czas stały puste. Dopiero w latach 80-tych zainteresowano się nimi i ustanowiono w roku 1986 prawo, które zezwalało wydzierżawienie danego obiektu za darmo, jednak pod warunkiem odrestaurowania go. W ten sposób część jaskiń została wyremontowana. W niektórych pootwierano sklepiki z pamiątkami czy obiekty noclegowe, kilka urządzono na stary styl i udostępniono zwiedzającym, którzy mogą zobaczyć namiastkę tego, jak kiedyś żyli tu ludzie. Część obiektów wciąż przechodzi etap renowacji i wstęp do nich jest zabroniony.
Oczywiście, nocleg w takiej jaskini może być ciekawym doświadczeniem, jednak z pewnością nie odda on tego klimatu, jaki panował tu przed laty. Nawet ciężko nam to sobie wyobrazić. Zwiedziliśmy jedną z takich jaskiń, która została przekształcona w małe muzeum.




Ciekawe… jednak po „zapuszczeniu żurawia” do tych opuszczonych, wciąż nie odrestaurowanych miejsc, zagrodzonych deskami czy kratami, oczom naszym ukazał się obraz nieco jednak inny. W każdym razie, to tylko nasze przemyślenia.
Sami spaliśmy w obiekcie, który oferował nocleg w grocie >> Guest House dei Sassi. Czysto, schludnie, chociaż na dłuższą metę dla mnie zbyt ciemno. Ja śpię jak suseł, jednak Michałowi wentylacja nie dawała spokojnie zmrużyć oka. Wybierając się do Matery, zdecydowanie warto spędzić tam choć jedną noc >> Matera Noclegi i wybrać się na spacer po zaułkach miasta po zmroku.



W Sasso Barisano jaskinie stały się raczej elementem domów. To bardziej nowoczesna dzielnica, a obiekty bardziej przypominają współczesne standardy. Do jaskiń zostały podbudowywane piętra, powstawiane okna i balkony.



Najpiękniejszy widok na miasto (na obie dzielnice) roztacza się z przeciwległej strony Wąwozu Gravina. Spacer zajmuje około godziny w jedną stronę i jest naprawdę przyjemnością samą w sobie. A widoki zapierają dech w piersiach.



Matera wieczorową porą
Brukowane uliczki wieczorami pustoszeją. Gdzieniegdzie słychać tupot nóg, tu i ówdzie przemknie pochylona postać. I schody: góra, dól, góra, dół… Pozamykane okiennice, puste ławki przed domami – zastanawiamy się, czy tam ktoś mieszka? Nocny klimat miasta jest zupełnie inny. Ta sama ulica, gwarna w południe, teraz prezentuje zupełnie inne swoje oblicze.






Współcześni troglodyci?
Noc nie sprzyja spacerom po ciemnych zaułkach starej dzielnicy. Tej z jaskiniami. To zostawiamy sobie na kolejny dzień. Kolejny dzień obudził nas deszczem. Nie, nie lało jak z cebra, jednak szare chmury zdecydowanie wkomponowały się w klimat zaułków. Niestety remonty zakłóciły nieco naszą wizję zwiedzania, no ale trudno. Weszliśmy tam, gdzie się da. Tu opuszczona jaskinia, ta udostępniona do zwiedzania, a tu przemiły pan z długa brodą urządził sobie pracownię i uśmiechem zaprasza nas do środka. Mówił, że tu mieszka i tylko zimą nieco chłód mu doskwiera…






Spacer zakończyliśmy z mieszanymi uczuciami. Jak naprawdę żyli tu ludzie? Czy współczesny proces odnowy tego zakątka nie zniszczy jego duszy? Niechlubna, bo niechlubna… jednak to jego historia. Warto, by została zapisana, udokumentowana, w jakiś sposób zachowana. I jak najmniej przekształcona w obiekty noclegowe, a jak najbardziej zachowana w postaci skansenu. Czas pokaże. Niby remonty odbywają się pod czujnym okiem konserwatora zabytków, a celem jest zachowanie klimatu tego miejsca. Matera w roku 1993 została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Matera na ekranie
Klimat Matery ukochali filmowcy. Matera zagrała m.in. Jerozolimę w „Pasji” Mela Gibsona czy „Ewangelię według świętego Mateusza” Pasoliniego. Tutaj tez kręcone były sceny do najnowszej ekranizacji Ben Hura z 2016 roku. Oglądaliście?
Podobne wpisy
Ggantija i Santa Verna – ukryte historie prehistorycznego Gozo
Odkrywając Sofię – co warto zobaczyć w stolicy Bułgarii?
Rejs: Ateny – Rodos – Kusadasi – Santorini