Jaffna (czy Dżafna jak kto woli) – miasto położone na północy Sri Lanki. Miasto wyniszczone przez wojnę domową, której skutki da się zauważyć do dziś w postaci smutnych szkieletów budowli czy poniszczonych dróg. Miasto, gdzie wszechwładny pazur turystyki jeszcze nie dotarł, dzięki czemu zachowało ono swój zwyczajny krajobraz.
Stwierdziliśmy, że skoro wędrujemy z południa na północ, to trzeba o tę północ zahaczyć. Tak więc Jaffna została wybrana jako ostatni etap wędrówki przed planowanym kilkudniowym leniuchowaniem na plażach po powrocie w okolice Colombo.
Wczesnym rankiem, po obfitym śniadaniu, opuściliśmy Anuradhapurę i udaliśmy się na autobus. Autobus na trasie Anuradhapura – Jaffna kosztuje 340 LKR (9,30 PLN).
W Jaffnie zatrzymaliśmy się w Treatooo Jaffna i… tutaj delikatny niesmak… Taka zwyczajna nora. Pokój bez okien, z zimną wodą, lustrem, które chyba nigdy nie widziało płynu do czyszczenia szyb, z (co prawda, dość wygodnym) łóżkiem bez czegokolwiek do przykrycia. Ogólnie, za cenę 3480 LKR za pokój 2-osobowy (95 PLN) – nie polecam.
No, ale cóż – nie było czasu na przebieranie w hotelach, więc stwierdziliśmy, że jedną noc da się przeżyć i ruszyliśmy na podbój miasta.
Instynkt zaprowadził nas w kierunku morza. Łódeczki rybackie, ładna droga…
… prowadząca do fortu.
Fort niezbyt okazały, ale przyjemny na spacerek.
Weszliśmy główną bramą oczekując czegoś… sama nie wiem… niezwykłego?
A tam spotkaliśmy kilka osób, mury i okoliczne zwierzęta 🙂
Oczywiście sesja fotograficzna tych uroczych kóz musiała się odbyć!
Dalej też nic nadzwyczajnego nie spotkaliśmy.
No… może poza kozą w ubranku 🙂
Ruszyliśmy zatem na podbój bardziej uczęszczanych zakątków, czyli miejską ulicę. Tutaj napotkaliśmy tłumy ludzi, którzy spoglądali nas niezwykle życzliwie, machali nam i nie proponowali na każdym kroku podwózki tuk-tukiem! Tak, tak, tutaj turystyka jeszcze nie rozpowszechniła się na tyle, by turysta był postrzegany jedynie przez pryzmat pieniążka.
Co zatem ciekawego jest w Jaffnie i czy warto tam pojechać?
Z punktu widzenia poszukiwaczy zabytków, miejsc typu „must see” – nie ma kompletnie nic. Z punktu widzenia podróżnika, dla którego liczą się przede wszystkim niecodzienne wrażenia oraz miejsca nie koniecznie wyszczególnione w poradnikach turystycznych – jest kilka rzeczy: przede wszystkim niecodzienne zachowanie Lankijczyków, (odmienne od tych, jakiego doświadczyliśmy w rejonach obleganych turystycznie)…

… normalne ceny na bazarku nawet dla białych turystów, prawie kompletny brak posługiwania się językiem angielskim (dał się we znaki, gdy pytaliśmy o drogę), strasznie dużo śmieci…
… i przepiękny zachód słońca 🙂
Czy żałuję, że nadrobiliśmy trasy i pojechaliśmy do Jaffny? Nigdy w życiu! Nigdy nie żałowałam żadnego miejsca, w którym byłam, ponieważ w każdym można odnaleźć jego swoisty i niepowtarzalny urok. I taka właśnie jest Jaffna.
Podsumowanie kosztów:
- autobus Anuradhapura – Jaffna 340 LKR
- pokój 3480/ 2 osoby, czyli 1740 LKR
W sumie 2080 LKR (niecałe 57 PLN).
P.S. Pociąg Jaffna – Colombo (ekspres) kosztuje 520 LKR za 3 klasę (14,20 PLN) i 800 LKR za 2 klasę (22 PLN).













Podobne wpisy
Droga do Omalo i życie na dachu Kaukazu – Tuszetia, Gruzja
Gruzja – podróż z 2-letnim dzieckiem na własną rękę. Co warto zobaczyć?
Rejs: Ateny – Rodos – Kusadasi – Santorini