W Harrachovie byliśmy dwa razy, drugim razem właściwie tylko przejazdem (po drodze ze Skalnego Miasteczka). Zatrzymaliśmy się, by uzupełnić „braki” w poprzedniej podróży, czyli wjechać kolejką linową na Czarcią Górę (Čertova Hora). Poprzednim razem z uwagi na mocny i zimny wiatr odmówiliśmy sobie (bardziej przez wzgląd na Rodziców) tej przyjemności.
Harrachov znajduje się w pobliżu polsko-czeskiego przejścia granicznego, 14 km od Szklarskiej Poręby, przy międzynarodowej trasie E65 prowadzącej do Pragi. Trafić jest zatem bardzo łatwo.
Co takiego oferuje nam Harrachov? Jak dla mnie, to zwykłe, poza sezonem narciarskim bardzo spokojne, górskie miasteczko. Moja mama uwielbia skoki narciarskie i to właśnie z uwagi na jej zainteresowanie powstał pomysł tej wyprawy. Harrachov znany jest przede wszystkim ze skoczni narciarskich wybudowanych na zboczu Čertovej Hory. Obecnie w mieście funkcjonuje 8 skoczni w tym skocznia mamucia przeznaczona do lotów na nartach.
Podziwialiśmy więc te oto skocznie z każdej strony…
… sfotografowaliśmy fajną figurkę skoczka 🙂
No i wjechaliśmy w końcu na Czarcią Górę. Bilet na kolejkę (wjazd i zjazd) kosztuje 150 koron czeskich, czyli niecałe 25 zł. Aktualny cennik znajdziecie na stronie: http://www.skiareal.com.
Kupiliśmy bilety i wsiedliśmy…
Podczas wjazdu/zjazdu można podziwiać skocznię z bliska…
… widok na miasteczko i Karkonosze też całkiem przyjemny.
A co na górze? Bar z ciepłymi i zimnymi napojami…
… Czarcia paszcza 🙂
… stoki narciarskie, zapewne bardzo oblegane zimą 🙂
I w sumie to wszystko. Gdybyśmy zamierzali zostać w Harrachovie dłużej, z pewnością docenilibyśmy jeszcze sporą liczbę tras rowerowych i pieszych, ale podczas 1-dniowego pobytu nie braliśmy ich pod uwagę.
Warto natomiast poświęcić chwilę i wybrać się nad wodospad Mumlavy. Znajduje się on nieco na uboczu, jednak idąc główną drogą od skoczni nie sposób się zgubić.
Do wodospadu prowadzi leśna dróżka, co czyni spacer samym w sobie już przyjemnym. Aby dojść do niego z centrum miasta, trzeba poświęcić ok 30 minut (około 2 km).
Sam wodospad ładny, hałaśliwy, szeroki. Będąc w Harrachovie naprawdę warto go zobaczyć.
No i na koniec nieodzowna część wyprawy do Czech, czyli… knedliczki! Mniam 🙂
A teraz galeria zdjęć:

































































Podobne wpisy
Ggantija i Santa Verna – ukryte historie prehistorycznego Gozo
Odkrywając Sofię – co warto zobaczyć w stolicy Bułgarii?
Rejs: Ateny – Rodos – Kusadasi – Santorini