... ... Terenówką po Sycylii – cz.11: Savoca, wioska Ojca Chrzestnego – Podróżować to żyć
8 lipca, 2024

Podróżować to żyć

Mój blog o podróżowaniu.

Terenówką po Sycylii – cz.11: Savoca, wioska Ojca Chrzestnego

To Savoca, a nie sycylijskie Corleone miała swoje pięć minut podczas kręcenia scen do słynnej sagi Francisa Forda Coppoli - "Ojciec Chrzestny". Dlaczego reżyser wybrał akurat to miejsce i czy w ogóle warto odwiedzić Savoca? Postanowiliśmy sprawdzić.

Jechaliśmy wzdłuż wybrzeża mijając zatłoczone plaże, senne wioski, pstrykając od czasu do czasu fotkę ładnym widoczkom. Nasz cel – Savoca – oddalony był o jakieś 250 km od naszego miejsca noclegowego pod Palermo. Niby niedużo, ale nie lubimy żadnej trasy tak po prostu „przejechać”. Lubimy zatrzymać się po drodze na zdjęcie, na kawę, na przekąskę. A czas leci nieubłaganie.

W końcu jazda wzdłuż wybrzeża zaczęła nam się nudzić. Padło hasło:
– Jedziemy środkiem?
– Jasne, skręcamy!
Środek oznaczał drogę przez wzgórza – tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Wątpliwej jakości droga na początku nam się podobała. Góry, lasy, zero zabudowań, w końcu też zero zasięgu. Było tak dziewiczo, tak naturalnie, że aż niesamowicie. W oddali zamajaczyło niewielkie miasteczko. Kilka ulic na krzyż, pan spacerujący z pieskiem, po za tym – ani żywego ducha, ani odgłosu, ani zasięgu. Nawet zachciało nam się żartować, że to pewnie są miejsca, w których można nabyć słynne „domy za 1 Euro”. Z drugiej strony – idealne miejsce na chwilową ucieczkę od świata.

Wyjechaliśmy z miasteczka. Nawigacja prowadziła nas coraz węższą drogą, po coraz większych dziurach, aż skończył się asfalt. Kiedy nakazała nam wjechać do wyschniętego koryta rzeki, zwątpiliśmy.

Niby za tą rzeką dalej była jakaś polna dróżka wiodąca na szczyt wzgórza… Niby można było próbować, jednak ogarnęły nas wątpliwości. Pionowy i bardzo wąski podjazd, prowadzący nie wiadomo dokąd. Średni pomysł, tym bardziej że było już późne popołudnie. Zawróciliśmy. Obraliśmy nieco dłuższą i pewnie mniej ekscytującą trasę, ale po asfalcie. Widoki dalej były piękne, niezadeptane.

Tak, to był piękny region Sycylii. Pachnący, bez śmieci, tylko góry, lasy i odgłosy ptaków. I tak nas naszła refleksja, że tyle złego naturze wyrządzamy my, ludzie. Im bliżej cywilizacji, tym więcej śmieci, wręcz porozrzucanych całych worków… Powycinane lasy, spaliny, dźwigi. I wiele osób tęskni za prawdziwą naturą, szukając wakacji w jak najbardziej odciętych od cywilizacji zakątkach… A takich jest coraz mniej.

Do Savoca zajechaliśmy już o zmierzchu. Po drodze trafiliśmy jeszcze na zamknietą drogę i objazd z uwagi na odbywającą się tam festę. W końcu jednak dotarliśmy, zaparkowaliśmy przed wjazdem do miasta (sam obszar miasta jest wyłączony dla ruchu kołowego) i ruszyliśmy na spacer.

Ojciec Chrzestny – dlaczego Savoca?

Savoca to małe, średniowieczne miasteczko wznoszące się na wzgórzach nad Taorminą, rozsławione dzięki nagrywanym tutaj scenom do słynnej sagi Francisa Forda Coppoli – „Ojciec Chrzestny”. Reżyser wybrał Savoca, a nie Corleone (o Corleone pisałam tutaj: Terenówką po Sycylii – cz. 7: Corleone, miasto mafii?), z prostego powodu – otóż w latach 70., kiedy to kręcony był film, sycylijskie Corleone nie przypominało już tego z lat powojennych, w których osadzona została fabuła filmu. Savoca bardziej „wpasowała się” w potrzeby filmu. Jest jeszcze plotka, która głosi, że członkowie mafii mieszkający wciąż w Corleone zażądali od reżysera uiszczenia pewnej opłaty w zamian za zgodę na kręcenie tu scen… no i reżyser odmówił. Koniec końców, to Savoca i jej okolice stały się miejscem, gdzie nakręcono kilka ważnych scen do filmu.

Savoca ma mniej niż 2000 mieszkańców i jest położona na zboczu klifu. Z miasta rozciąga się przepiękna panorama na okolicę. Można zobaczyć Etnę z jednej strony, Morze Jońskie z drugiej, a w pogodny dzień również wybrzeże Kalabrii.

Ojciec Chrzestny przyniósł mieszkańcom miasteczka wiele możliwości biznesowych. Turyści zaczęli odwiedzać to miejsce, co w konsekwencji spowodowało powstawanie licznych sklepów z pamiątkami. Choć baza noclegowa tego małego miasteczka nie jest oszałamiająca, to znajduje się na jego terenie kilka obiektów noclegowych jak np. B&B Il Padrino czy cały apartament do wynajęcia: Casa Stella. Można też wykupić piesze wycieczki po okolicy.

Samo miasteczko jest po prostu ładne. Choć w ciągu dnia przepełnione turystami, wydaje się osadzone jakby z dala od cywilizacji. My akurat trafiliśmy na dzień, kiedy odbywała się tutaj festa, więc tłum był tym większy, mimo to bez problemu znaleźliśmy ciche zaułki, gdzie można było spotkać co najwyżej leniwie przechadzającego się kota.

Miasto najlepiej zwiedzać po prostu po nim spacerując. Jak już wspomniałam, my dotarliśmy do niego wieczorem. Słońce powoli chowało się już za wzgórzami, a w powietrzu unosił się zapach lata. Przy domach rosły opuncje i krzaki bzu. To właśnie krzakom bzu, nazywanym savucu, miasto zawdzięcza swą nazwę. Roślina pojawia się również w herbie miasteczka.

Bar Vitelli

Z pewnością najbardziej rozpoznawalnym ze wszystkich miejsc w Savoca jest Bar Vitelli. To jedno z miejsc, w których kręcono sceny do Ojca Chrzestnego. To, co się zmieniło od momentu kręcenia scen do filmu, to z pewnością wejście do baru. Aktualnie porośnięte winoroślą, która daje odrobinę upragnionego cienia siedzącym przy stolikach na zewnątrz klientom.

Bar Vitelli to miejsce, w którym Michael Corleone spotyka swoją przyszłą żonę Apollonię i „rażony piorunem” zakochuje się w niej. Tutaj też prosi jej ojca o możliwość widywania się z dziewczyną.

Niestety, kiedy my dotarliśmy w to miejsce, w barze odbywała się zamknięta impreza. Nie mieliśmy zatem możliwości, by wejść do środka. Ponoć wewnątrz można zobaczyć wiele rekwizytów związanych oraz zdjęć scen filmowych czy wycinków z gazet. Jest tu też wywieszone drzewo genealogiczne rodziny Corleone. Oczywiście można napić się pysznej granity i coś przekąsić.

Kościół San Nicolo

Ten XV-wieczny kościół jest miejscem, w którym Apollonia i Michael pobrali się. Z kościoła w dół wzgórza wiedzie droga, którą szli małżonkowie.

Kościół sam w sobie jest niezwykle ciekawy, a uroku dodaje mu położenie na zboczu góry – jego fundamenty dosłownie opierają się na skałach.

Moment dla Forza d’Agrò i Fiumefreddo di Sicilia

Nie tylko Savoca zagrała w Ojcu Chrzestnym. Swój moment miała również nieopodal położona Forza d’Agrò oraz Fiumefreddo di Sicilia. Tę pierwszą mamy okazję zobaczyć już w początkowej scenie, kiedy to Michael zmierza w kierunku filmowego Corleone. Willa Castello degli Schiavi – filmowy dom Michaela – znajduje się zaś w Fiumefreddo di Sicilia. To pod tą willą ginie w eksplozji Apollonia, to w jej wnętrzu spotyka się Michael z Don Tommasino. Tam też stary już Michael Corleone ginie. Willę aktualnie można zwiedzać, ale tylko w grupach i po wcześniejszym uzgodnieniu z właścicielem – obiekt jest własnością prywatną.

Savoca – czy warto?

Czy warto odwiedzić to miejsce? Fani światowej sławy kinematografii z pewnością odpowiedzą na to pytanie twierdząco. Jeśli jednak nie jesteś zwolennikiem trylogii Francisa Forda Coppoli, to i tak warto zahaczyć o Savocę. Samo miasteczko jest bardzo urokliwe, choć – jak dla mnie – za bardzo już przesiąknięte komercją związaną z filmem. Warto dodać, ze Savoca znajduje się na liście najpiękniejszych małych miasteczek Sycylii. Czy słusznie? Tutaj już warto wyrobić sobie swoje własne zdanie. Aby to zrobić, warto zajrzeć tutaj choćby na chwilę.