Ta podróż trwała zbyt krótko…

Zajechaliśmy na Maltę. Piękną, słoneczną Maltę, która na jakiś czas stanie się naszym domem. Po drodze powłóczyliśmy się po Luksemburgu, zmarzliśmy w Liechtensteinie, wydaliśmy okrzyk zachwytu wjeżdżając we wzniosłe Alpy, wdrapaliśmy się na szczyt San Marino i spróbowaliśmy tamtejsze wino. Następnie rozgrzaliśmy się we Włoszech, gościliśmy w domu „Hrabiego Drakuli” (a przynajmniej taką ksywkę otrzymał ode mnie pewien przedziwny Włoch), by kolejno zmoknąć próbując zapukać do bram Hefajstosa niemalże u szczytu Etny. Prawie zbankrutowaliśmy płacąc za prom na Maltę i ostatecznie wylądowaliśmy w naszym mieszkanku przy uroczej zatoce w Xlendi.

Teraz czas, by stworzyć coś na miarę artykułu opisującego wspaniałe przeżycia, jakie towarzyszyły naszej podróży. Na razie próbuję przelać na papier kolejne, nieco chaotyczne wspomnienia, ale już wkrótce zbiorę je w całość, którą będzie się fajnie (mam nadzieję) czytać.

Póki co, kilka wyrywkowych zdjęć 🙂

Uaktualnienie: kolejne etapy zaczęłam opisywać tutaj

DSCN9925 DSCN0125DSCN0200DSCN0237DSCN0342DSCN0546DSCN0726DSCN0749