Wszystko w temacie i poza tematem, czyli… odkryjmy piękno Sri Lanki

Ten temat powstał po to, abym mogła wrzucić tutaj moje wspomnienia nie koniecznie związane ze znanymi turystycznie miejscami, czy ogólnie poruszanymi tematami. Będę go aktualizować na bieżąco do końca mojego pobytu, a tymczasem dopisuję systematycznie moje różne spostrzeżenia, uwagi, wskazówki.

Po pierwsze: 

Lankijczycy to bardzo przyjazny naród, zawsze uśmiechnięci i chętni do udzielenia pomocy. Nie zawsze wiąże się to z naciągactwem, chociaż i tak bywa. Na pytanie: „jak dojdę do stacji kolejowej?” 7/10 zaoferuje ci taksówkę, a 3 pozostałych pokaże trasę lub nawet podprowadzi, opowiadając przy tym anegdotki lub wypytując o życie w innych krajach 🙂 Generalnie naród bardzo wesoły.

Mount Lavinia, Sri Lanka

Po drugie:

Lankijczycy żyją ubogo. Oczywiście poza właścicielami hoteli, restauracji, czy właścicielami firm (jak wszędzie). Część obywateli mieszka w domach o standardzie… żadnym. Częstokroć wydają się one być zrobione z czegokolwiek, co im wpadło w ręce: drewna, blachy falistej, folii… Mimo to, nie przeszkadza im to w zachowaniu pogodnych, radosnych wręcz twarzy i pokazywaniu na każdym kroku pełnego uśmiechu 🙂

DSCN2614   Mount Lavinia, Sri Lanka

Po trzecie:

Życie tzw. przeciętne wygląda mniej więcej tak:

Mount Lavinia, Sri Lanka  

Dzieci na Sri Lance   Dom na Sri Lance

Po czwarte:

Piękno natury, które można dostrzec na każdym kroku. Naprawdę trzeba przyznać (i potrafię to stwierdzić już po pierwszym dniu pobytu), że kraj ten został bogato obdarowany pięknem fauny i flory. Oczywiście, jest wiele miejsc, które zamierzam odwiedzić i opisać, ale chciałabym tutaj zwrócić uwagę na takie zwykłe plaże, jak w Mount Lavinia (gdzie rozpoczęliśmy nasze wakacje), które również kryją w sobie wiele piękna. Lub na ośrodki rekonwalescencji i ochrony żółwi, które można spotkać po prostu spacerując po plaży.

  • Mount Lavinia – plaża

Mount Lavinia, Sri Lanka   IMG_1122

  • Mount Lavinia – Turtle Conservation Project

Mount Lavinia, Sri Lanka   Mount Lavinia, Sri Lanka

Po całym pobycie mogę śmiało stwierdzić, że cudnych zakątków jest mnóstwo i nie potrafię wybrać najpiękniejszych, ponieważ każdy posiada niepowtarzalny urok i jest jedyny w swoim rodzaju. Po prostu zapraszam do przeczytania całej relacji 🙂

Okolice Galle, Sri Lanka   Haputale

Polonnaruwa   Koza na Sri Lance

Po piąte:

Lankijczycy to bardzo czysty naród. Wbrew spotykanym opiniom (których zdecydowanie nie podzielam), uważam, że na Sri lance jest wyjątkowo czysto.

Oczywiście, zdarzają się „bezpańskie” wysypiska śmieci, zwłaszcza w okolicach biednych domostw zlokalizowanych przy torach kolejowych lub w miejscach, gdzie da się wciąż odczuć skutki wojny domowej – miejscach rzadko uczęszczanych turystycznie (np Jaffna).

Jednak chciałabym się tutaj skupić na barach, mniej lub bardziej ekskluzywnych restauracjach, straganach i miejscach, gdzie kupuje się mniej lub bardziej przetworzoną żywność, hotelach oraz środkach komunikacji. Tutaj nie mam kompletnie nic do zarzucenia.

Bary, restauracje i hotele są czyste. Zdarza się, że podczas jednej obiadowej wizyty kelner kilka razy przeciera nasz stolik i zamiata podłogę. Sztućce oraz naczynia są lśniąco czyste.

Środki komunikacji miejskiej i międzymiastowej również są czyste. Nie zdarzyło mi się, nawet jadąc przytuloną do ściany lub drzwi, pobrudzić jasnych ubrań.

Jedzenie w pociągach: tutaj działa cała chyba sieć dostarczania żywności. W zależności, o jakiej porze się przemieszczamy, mamy do wyboru regularne menu 🙂 Rano kawa, potem herbata, potem poranne przekąski, czyli różnego rodzaju kukurydziano – ryżowe wypieki, potem owoce, no i zawsze woda. Naprawdę nie ma czego się obawiać – można jeść żywność dostarczaną przez obnośnych sprzedawców. Koszyki są czyste, żywność zapakowana w różnego rodzaju gazety czy kartki z zeszytu, ale naprawdę… nie struliśmy się ani razu, co z pewnością świadczy o wysoko zachowanej higienie. A, wierzcie mi, jedliśmy wszystko i wszędzie:) I… było pyszne!

Jedzenie w pociągu, Sri Lanka

Dzieci do szkoły chodzą ubrane w śnieżnobiałe mundurki, bez plam czy jakichkolwiek ubrudzeń. Będąc na porannej kawie u jednego z naszych gospodarzy, mieliśmy okazję przyglądać się panującym tam porannym obyczajom. 10-letnia córka akurat wybierała się do szkoły. Przed śniadaniem mycie rąk, po śniadaniu mycie rąk, przed wyjściem do szkoły mycie rąk… Odnosiliśmy wrażenie, że wszyscy domownicy myli ręce ilekroć przechodzili koło kuchennego kranu… Chyba godne pochwały, prawda?

   AnuradhapuraDzieci idące do szkoły, Sri Lanka

Po szóste: 

Komunikacja: echhhh… poczytaj w rozdziale: Komunikacja na Sri Lance.

A tu taka namiastka tego, o czym będzie mowa 🙂

   Pociąg, Sri LankaColombo, Sri Lanka

Po siódme:

Alkohol na Sri Lance… Na Sri Lance nie jest zabronione spożywanie alkoholu poza kilkoma określonymi dniami w roku: poya, czyli dniami, w których przypada pełnia księżyca (wg wyznawców buddyzmu, podczas pełni księżyca narodził się Budda, doznał oświecenia, a także umarł) oraz kilkoma świętami narodowymi. Pełny wykaz dni świątecznych w 2016 roku znajdziecie tutaj:  Dni świąteczne na Sri Lance w 2016. W te dni nie kupi się alkoholu w żadnym sklepie, jest również zakaz sprzedaży alkoholu w barach i większość właścicieli barów tego przestrzega. Oczywiście, zdarzają się wyjątki 🙂 Np na plażach właściciele knajp proponowali nam piwo podawane w kubkach na herbatę 🙂

Zakup alkoholu w sklepach… Na Sri Lance nie kupi się alkoholu w zwykłym sklepie spożywczym. W większości supermarketów (np Food City) są wydzielone stoiska z alkoholem. Poza tym alkohol można nabyć w specjalnych sklepach monopolowych, tzw. Wine Shop. Z reguły trzeba się dobrze za nimi rozglądać, ponieważ są ukryte w bocznych uliczkach lub na piętrach sklepów.

Za piwo 500 ml zapłacimy w sklepie ok 170-220 LKR (4,50 – 6,00 PLN). Za butelkę 625 ml podobnie, tylko doliczyć trzeba 40 LKR kaucji, więc nie wyrzucamy butelek. Cena w barze ok 450-500 LKR (12-13 PLN)

Najbardziej popularnym piwem jest Lion (bardzo dobre) lager 4,8%. Jest też wersja 8,8%, nawet nieco tańsza. Smakuje… trochę jak rozwodniony spirytus o smaku chmielu, czyli okrutnie… No, ale jak ktoś lubi… dla mnie za mocne 🙂

Lion

No i oczywiście Arrack – tradycyjny lankijski alkohol pozyskiwany z kwiatów palmy kokosowej. trochę jak bimberek. Lankijczycy piją go z wodą mineralną lub colą.  Arrack ma moc 33-35%. Za średniej jakości trunek w 750 ml butelce zapłacimy ok 1200 – 1500 LKR (32-40 PLN).

Alkoholu nie pije się na ulicach i przestrzegają tej zasady zarówno lokalni mieszkańcy, jak i turyści. Na plaży zdarza się, lecz kulturalnie jest zasiąść z buteleczką na uboczu.

Po ósme:

Strój. Turyści, a raczej turystki w szortach i koszulkach na ramiączkach są widywane na ulicach i nie spotykają się z dziwnymi spojrzeniami miejscowych. Są jednak miejsca, gdzie obowiązuje bardziej „zakryty” ubiór. Do takich miejsc należą wszelkie miejsca kultu religijnego.

Obowiązkowe jest zakrycie ramion i kolan przed wejściem do świątyń! W tych miejscach zdejmujemy też nakrycia głowy oraz obuwie. To jest bezwzględna zasada, której należy przestrzegać.

Jeśli uwielbiamy szorty i odkryte ramiona, dobrze mieć ze sobą chusty. Jedną możemy się przepasać tak, by zakryć kolana, a drugą zarzucić na ramiona. Tak też możemy wejść do świątyni.

I na chwilę obecną to by było na tyle…

Jeżeli macie jakieś pytania lub sugestie, piszcie śmiało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Pierwsze wrażenia, czyli trasa Manchester – Doha – Colombo – Mount Lavinia

W końcu nadszedł dzień wyjazdu. Nasza pierwsza przygoda z Qatar Airways. Pierwsza przygoda i całkiem pozytywne wrażenia. Czyli dość dobry stosunek jakości

Zamknij