Po co właściwie nam przyczepa?

Kiedyś podróżowanie z przyczepą kempingową wydawało mi się zajęciem dla emerytowanych Niemców czy Anglików 🙂 Dlaczego? Bo, po pierwsze – ich stać, aby sobie niezłą przyczepę kupić, a – po drugie – nie marnują czasu w kolejce w przychodni, tylko spędzają go najwydajniej, jak potrafią. W końcu na emeryturze nie muszą się nigdzie spieszyć i mogą zainwestować w siebie. Może teraz zbiorę jakieś hejty, ale mentalność zachodnich emerytów wydaje się być bardziej „życiowa” niż polskich…

No, ale wracając do przyczepy… skąd więc pomysł na taki zakup? W pewnym momencie, podczas którejś podróży, pomyślałam sobie: a co by zrobić, aby nie musieć szukać tego hotelu, aby móc się położyć spać tu, w tym miejscu? A gdyby do tego mieć jeszcze jakiś prysznic, to już byłby pełen wypas 🙂 I tak zrodził się pomysł przyczepy. Pewnie, kamper byłby lepszy, ale i droższy.

Tak na marginesie dodam, że marzy mi się taki stary „ogórek”…

http://pobliskaulica.blogspot.co.uk/2013/09/pieninskie-klasyki-iv-1979-1992.html
http://pobliskaulica.blogspot.co.uk/2013/09/pieninskie-klasyki-iv-1979-1992.html

…koniecznie żółty, który wyremontowałabym, urządziła w środku  i pojechała takim w podróż dookoła świata… Ale to jeszcze nie teraz, a od czegoś trzeba zacząć 🙂

Stanęło więc, póki co, na przyczepie. Kupiliśmy ją za 3000 zł 🙂

DSCN6858

Taka oto staruszka, zdobyła nasze serce od razu. Czyściliśmy, pucowaliśmy, układaliśmy w szafkach wszelkie niezbędne podczas podróży gadżety… aż w końcu była gotowa do drogi!

Przyczepa   Przyczepa

Przyczepa  

I tu zwątpienie… jak jechać takim zestawem pojazdów liczącym sobie 12 metrów długości? 😀

Przyczepka

Hmmm…. najlepiej do przodu 🙂 I rzeczywiście, nie taki diabeł straszny! Było łatwo, pięknie i przyjemnie, do momentu… kiedy trzeba było wycofać lub zaparkować. I tu problem niemalże nie do pokonania… Po 30 minutach cofania ze ślepej ulicy, cała upocona, odniosłam moje pierwsze… ZWYCIĘSTWO! Czulam się dumna jak paw, jakby właśnie zdała egzamin na prawo jazdy! Michałowi szło nieco lepiej, ale i on miewał chwile zwątpienia 🙂 Co mnie nieco egoistycznie podbudowało 🙂

Podróżowanie z przyczepą? Plusy i minusy…

PLUSY:

  • śpisz, gdzie chcesz (z reguły, dopóki nie zastawiasz pół drogi, nie wydzierasz się i nie śmiecisz – nikt nie ma nic przeciwko)
  • masz w zasadzie dom pod ręką (nawet nasza tania, stara przyczepka ma kuchenkę, lodówkę, sypialnię i prysznic)
  • znacznie… nie! bardzo znacznie obniża koszty podróży (w sumie to o wszystkie noclegi w hotelach)
  • nie musisz się spieszyć – nigdzie nie musisz dotrzeć o wyznaczonej porze, pakować się na czas w momencie zakończenia doby hotelowej

MINUSY:

  • musisz ciągnąć ją za sobą, ona po prostu jest i zmniejsza znacznie dynamikę pojazdu (jedzie się wolniej i rozważniej)
  • nie wjedziesz w błoto, dziury, kamienie ani inną, beznadziejną drogę, z dala od utartego szlaku
  • płacisz za dwa miejsca parkingowe w momencie parkowania zestawu pojazdów

Czy polecam? To zależy od rodzaju podróży. Na pewno jest wspaniałym rozwiązaniem, kiedy planujecie objazdówkę po kraju lub krajach, nie licząc czasu, nie spiesząc się. Kiedy nastawiacie się na drogę, a nie szybki cel podróży. Kiedy zamierzacie delektować się trasą, zatrzymywać w dowolnej chwili i rozkoszować chwilą, takim prostym „tu i teraz”.

Te kilka wyjazdów z przyczepą, jakie odbyliśmy od momentu jej zakupu, dało mi namiastkę takiej powolnej podroży – bez wiecznego pośpiechu, bez gnania na samolot, autobus, pociąg. Bez poszukiwania hotelu, knajpy, baru, sklepu. Pokazało, że podróżować to znaczy też rozkoszować się obcowaniem z przyrodą, sypiać dosłownie na jej łonie, budzić się, kiedy promienie słońca figlarnie wdzierają się przez uchylony lufcik w oknie, a budzi nas nie dźwięk budzika (bo trzeba oddać pokój nim skończy się doba hotelowa), a meczenie kręcących się wokół przyczepki baranów 🙂

Oczywiście wybór: przyczepa / kamper czy hotel zależy od wielu czynników, a przede wszystkim od celu oraz czasu podróży. Nie ma bowiem opcji, by wybrać się chociażby z Polski do Hiszpanii z przyczepą mając do dyspozycji tydzień. Jednak na krótkie, okoliczne wypady lub bardzo długie, dalsze wycieczki przyczepa z pewnością jest dla mnie numerem 1.

W kolejnych wpisach podzielę się z Wami wrażeniami z wycieczek po Anglii i Walii. A jedna z najważniejszych podróży w moim życiu odbędzie się w przyszłym roku, ale (póki co) cicho sza, nie będę zapeszać 🙂 To będzie niespodzianka!

Zapraszam do odwiedzin bloga, kolejne wpisy już wkrótce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Testujemy StenaLine, czyli promem z Anglii do Holandii

Zwykle latamy. Tym razem jednak okoliczności zmusiły nas do podróży samochodem i promem. Samolot to najszybszy, najprostszy i (wbrew pozorom)

Zamknij