Bieszczady – relacja

Połonina Wetlińska, Bieszczady

No i pojechaliśmy 🙂 Tym razem w Bieszczady. Nasze, polskie. Dlaczego akurat Bieszczady? Bo stamtąd pochodził mój Dziadek, bo mam tam rodzinę, której nie widziałam od wieków. Bo Bieszczady wydawały się być takie… dzikie, prawie wolne od wszechobecnej komercji. Kojarzyły mi się z niewysokimi górami porośniętymi z każdej strony lasami, z chatkami z drewna, studniami z wodą, rwącymi górskimi potoczkami pełnymi pstrągów i biegających boso dzieci. Taki mniej więcej obraz utrwalił się w mojej głowie z czasów dzieciństwa, kiedy byłam tam po raz ostatni. Też biegałam boso po strumykach, a mama biegała za mną strasząc pasem, bo „przecież mogę pokaleczyć sobie stopy” 🙂 Ciocia nosiła wodę do kąpieli ze studni, a na środku kuchni w drewnianej chatce stała wielka balia, w której kąpały się wszystkie dzieci po kolei po całym dniu wesołego dokazywania na łące.

Co z tego obrazu zostało w Bieszczadach do dzisiaj? Szczerze mówiąc… niewiele… Ale po kolei 🙂

Czytaj dalej